|
Rozwój rynku kapitałowego w Polsce w perspektywie 2014 r. (IBnGR, Gdańsk 2010)
Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie pomimo braku zmian właścicielskich związanych z prywatyzacją, konsekwentnie realizuje strategię budowy centrum finansowego Europy Środkowo-Wschodniej. Wzrost pozycji GPW jako liczącego się rynku kapitałowego możliwy jest dzięki integracji z rynkami Unii Europejskiej i skutecznej konkurencji o kapitał w skali międzynarodowej. Rok 2009 dla wszystkich rynków giełdowych był okresem odbudowy wartości, niemniej GPW odbudowywała swoją pozycję znacznie szybciej niż konkurenci. Wzrost kapitalizacji GPW był najwyższy wśród giełd zrzeszonych w Federation of European Stock Exchanges, co było m.in. pochodną rosnącej liczby nowych spółek. Z kolei wartość obrotów realizowanych na GPW nieznacznie spadła w stosunku do roku poprzedniego ale w porównaniu do pozostałych giełd spadek był najmniejszy.
Biorąc pod uwagę podstawowe wskaźniki giełdowe, GPW plasuje się w czołówce średniej wielkości giełd europejskich i pozostaje jedną z największych giełd regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Niemniej jednak, nie można zapominać, że udział GPW w europejskim rynku giełd papierów wartościowych nadal jest symboliczny. Udział kapitalizacji GPW to nadal zaledwie 1,29% kapitalizacji giełd europejskich. Pomimo dynamicznego wzrostu warszawskiego rynku giełdowego w 2009 r., GPW nadal odgrywa niewielką rolę na europejskim rynku kapitałowym. Zmniejszył się wprawdzie dystans do średniej wielkości giełd europejskich ale problemy strukturalne nie pozwolą Giełdzie w Warszawie na dogonienie czołówki. GPW jest drugim największym rynkiem Europy Środkowo-Wschodniej ale żeby uzyskać status regionalnego centrum finansowego niezbędnych jest kilka dodatkowych atutów o charakterze jakościowym, gdyż pod względem ilościowym wyprzedza Polskę Rosja.Bardziej wnikliwa analiza sytuacji na GPW ujawnia problemy o charakterze strukturalnym. Płynność GPW istotnie spadła w 2009 r. do poziomów z roku 2006, kształtując się na poziomie 34%, gdzie średnia dla rynków europejskich to 65%. Nieznacznie poprawiła się średnia kapitalizacja notowanych spółek, jest to jednak zasługa jednego dużego debiutu – PGE w listopadzie 2009 r. i pozostaje znacznie poniżej średniej dla pozostałych giełd europejskich. Podobna sytuacja ma miejsce pod względem średnich obrotów, gdzie wartości dla rynku warszawskiego są bardzo niskie. Średnia wartość obrotów na GPW to 88 mln EUR, przy średniej wartości dla rynków europejskich na poziomie 684 mln EUR. Relacja ta jest także niska w stosunku do pozostałych rynków środkowoeuropejskich, gdzie np. w Budapeszcie średnia wielkość obrotów to 425 mln EUR, ponad 1 mld w Pradze i 375 mln na giełdzie w Wiedniu. Niski poziom strukturalnego rozwoju GPW potwierdza również udział kapitalizacji w krajowym PKB. Udział ten wzrósł wprawdzie do 32% (niecałe 20% w 2008 roku), ale jest to znacznie poniżej wartości z lat poprzednich (45% w 2007 r.) i znacznie poniżej założeń GPW na 2010 r kiedy to zgodnie ze strategią Agenda Warsaw City 2010 ma wynieść 50%.W celu wzmocnienia pozycji GPW w regionie, powinny zostać podjęte działania zmierzające do wzmocnienia zasad corporate governance oraz przeprowadzenie weryfikacji kryteriów dopuszczenia do obrotu giełdowego i zaproponowanie podmiotom o zbyt niskiej wartości przejście na rynek NewConnect. Oprócz kryterium wartości notowanych spółek, pod uwagę GPW powinna wziąć kryterium rozproszenia akcji i podjąć działania zmierzające do zwiększenia free float notowanych spółek. Na koniec 2009 r. obroty zrealizowane na spółkach z WIG20 wyniosły 75% całkowitych obrotów GPW, gdzie kapitalizacja krajowych spółek z WIG20 wynosi 64% kapitalizacji wszystkich krajowych spółek. Oznacza to, że poza 20 spółkami (czyli 5% wszystkich notowanych spółek) handel akcjami wg. Standardów międzynarodowych jest raczej sporadyczny. Na uwagę zwraca również jednorodność branżowa spółek wchodzących w skład indeksu WIG20. 43% kapitalizacji tego indeksu to spółki reprezentujące sektor bankowy, a kolejne 15% to sektor paliwowy. Proces prywatyzacji pozostałych największych spółek krajowych przy wykorzystaniu giełdy będzie determinował rodzaj podmiotów trafiających do indeksu.
Relacja z seminarium NewConnect, 21 września 2009 r. Gdynia (Puls Biznesu):
— Nie warto odkładać decyzji o wejściu na NewConnect, jeśli ma się okazję do wykorzystania lub ciekawy projekt do zrealizowania. Można przegapić dobrą okazję, konkurencja też nas może wyprzedzić — mówi Michał Przybyłowski, dyrektor ds. rynków kapitałowych w O.M. Finance.
Pomost nad bessą (Manager Magazin Nr 12, grudzień 2008), Krzysztof Garski, (...) W regionie Europy Centralnej częściej wybierają stabilność wzrostu i przewidywalność rozwoju niż innowacyjność - komentuje Michał Przybyłowski, niezależny obserwator rynku. - Sytuacja ta wynika z tego, że "tradycyjne" spółki z rynków rozwijających się wykazują zbliżone stopy wzrostu do bardziej ryzykownych i innowacyjnych firm z krajów rozwiniętych.
Pieniądze leżą na giełdzie (Manager Magazin Nr 4, kwiecień 2008), Adam Mielczarek, (...) Pierwsza emisja to także szansa na kolejne, już znacznie tańsze przeprowadzenie oferty publicznej - podsumowuje Michał Przybyłowski, ekspert rynków kapitałowych Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. - Właściciele spółki mają jeszcze jedną motywację - szansę spieniężenia swojego sukcesu.
Kodeks życzeń i zażaleń (Manager Magazin Nr 9 (34), wrzesień 2007, str. 38) Adam Mielczarek, (...) Za to cichą satysfakcję z obecnej liberalnej nowelizacji może odczuwać Polskie Forum Corporate Governance, dziecko Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Gdy przed laty przyjmowano pierwszą regulacje, przedstawiciele PFCG przestrzegali przed przeregulowaniem giełdy zapisami. Lecz i teraz nie są do końca zadowoleni ze zmian. – Nasze obecne propozycje ponownie nie zyskały pełnej aprobaty, ale nastąpił postęp - zaznacza Michał Przybyłowski, ekspert PFCG. – Chociaż główne zalecenie, czyli zmniejszenie liczby niezależnych członków rad, znalazło się w ostatecznej wersji, to czuję lekki niedosyt co do ich kompetencji. Zmiany, jakie przyjęto - zdaniem Przybyłowskiego – pokazują brak konsekwencji. W trakcie konsultacji najwięcej mówiło się o budzących wiele kontrowersji niezależnych członkach rad nadzorczych, ale ostatecznie osłabiono ich pozycję. Naturalne jest przecież, że posiadacze największych pakietów akcji chcą mmieć przewagę w radzie. Tymczasem z jednej strony ograniczono liczbę niezależnych członków do dwóch (co zresztą PFCG rekomendował już przed laty), ale przy okazji nowe regulacje słabiej opisują ich kompetencje nadzorcze. Na dodatek kodeks nie precyzuje sposobu powoływania i odwoływania członków niezależnych, których wybór - zgodnie z rekomendacją PFCG - mógłby odbywać się przy wyłączeniu głosów akcjonariusza większościowego. Zmieniono również zasady funkcjonowania komitetów wewnętrznych, zwłaszcza w odniesieniu do ich składu. - W efekcie pozycja niezależnych członków jest nawet słabsza niż przewidywały to nasze zalecenia, a ich rola sprowadza się do „włączania pomarańczowego światła”, sygnalizującego akcjonariuszom, że w spółce dzieje się coś niedobrego – ocenia Przybyłowski. Emocje wzbudzała także sprawa wyboru podmiotu uprawnionego do badania sprawozdania finansowego. Ustalono, że powinien się on zmieniać co najmniej raz na siedem lat, tak jak zalecają to dyrektywy unijne. Według zwolenników tej zasady częstsze zmiany mogą niepotrzebnie narażać firmy na koszty i sprawiać dodatkowe problemy we wdrożeniu nowej firmy audytorskiej w specyfikę spółki. Przeciwnicy oponują, że zwolennikami są zwykle przedstawiciele zarządów, którzy zwyczajnie nie chcą, by ktoś z zewnątrz zbytnio patrzył im na ręce. - Tymczasem niezależnośc audytora ma ogromne znaczenie z punktu widzenia ochrony akcjonariuszy przed malwersacjami finansowymi – zauważa Michał Przybyłowski. – Pozornie wyższe koszty zmiany audytora na pewno zwrócą się akcjonariuszom, zwłaszcza jeśli ma to uratować akcjonariuszy przed skandalem podobnym do afery Enronu.
Gold or glitter? (Warsaw Business Journal, 3rd September 2007) Konrad Kiedrzyński, According to Michał Przybyłowski, an expert from the Gdańsk Institute for Market Economics (IBnGR), the golden veto is a compromise between state control and private investors. Although opponents of the solution claim it hinders the company's development and makes its work inefficient, research published by the EC has not proven that shareholders with disproportionate control relative to their shares negatively influence listed companies, he said. But he noted that the disproportionate power may seem unjust.
Spór o lifting praktyk (Forbes 07/07, str. 126) Magdalena Krukowska, Z rankingu przygotowywanego co dwa lata przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową wynika, że co prawda spółki giełdowe zapewniają akcjonariuszom coraz lepszy dostęp do informacji, coraz częściej publikują w internecie szczegółowe dane o walnych zgromadzeniach, projekty uchwał, formularze do głosowania, a nawet transmitują obrady, ale w innych obszarach bywa już gorzej. - Co z tego, że firmy deklarują, że mają w radzie niezależnych członków, jeżeli nie jest to wpisane do statutu spółki, a osoby takie nie są ujawniane z imienia i nazwiska. Prowadzi to do sytuacji, że przedstawiciele spółki nie wiedzą kto jest niezależnym, ilu ich jest, ani kto konkretnie pełni tą funkcję. jeśli i tak nie wprowadzają później mówiącego o tym zapisu do statutów i nie ujawniają, ilu ich jest, ani kto konkretnie pełni taką funkcję. Po macoszemu traktowany jest także też wybór audytora, którego często rekomenduje zarząd, a nie rada nadzorcza, nie stosowana jest także rotacja podmiotu dokonującego audytu co wpływa na brak jego niezależności - wylicza Michał Przybyłowski, ekspert IBnGR. |